Nigdy nie był moją mocną stroną. W szkole na wf ciągle ostatnia, sukcesów brak. W sumie to w szkole podstawowej zajęcia z wf były najgorszym przedmiotem.
Wiem, że nawet jak zrzucę kg, by ciało wyglądało dobrze muszę wprowadzić jakieś ćwiczenia. Wiem też, że ćwicząc pewnie kg będę tracić szybciej.
Tylko co i jak? Na moje problemy z kręgosłupem najlepszy byłby basen. Pływać nie umiem, zostaje aqua-aerobik. Na te zajęcia kiedyś chodziłam i nawet mi odpowiadały, ale tyle zachodu z tym basenem, a zajęcia późno lub w porze usypiania córki...
W domu mam też np. hula-hop. Kupiłam z wypustkami masującymi dla lepszych efektów. Po kilku dniach miałam siniaki jakby mnie ktoś pobił. Odstawiłam...i tak leży.
Jest i piłka duża w piwnicy... ale co z nią robić?
Są kije do nordic-walking, ale.... nie znam dobrze techniki chodzenia. A jak trochę pochodzę to zaczynam kuleć.
Jest niedaleko klub finess, ale... ja nigdy jeszcze w takim profesjonalnym nie byłam. Wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie, ale taka prawda. Do tego trzeba kupić odpowiednie buty i strój...no i jeszcze to nadmierne pocenie...
Bieganie - szczerze nienawidzę.
Rower- trochę zimno jeszcze.
Wiem, że nawet jak zrzucę kg, by ciało wyglądało dobrze muszę wprowadzić jakieś ćwiczenia. Wiem też, że ćwicząc pewnie kg będę tracić szybciej.
Tylko co i jak? Na moje problemy z kręgosłupem najlepszy byłby basen. Pływać nie umiem, zostaje aqua-aerobik. Na te zajęcia kiedyś chodziłam i nawet mi odpowiadały, ale tyle zachodu z tym basenem, a zajęcia późno lub w porze usypiania córki...
W domu mam też np. hula-hop. Kupiłam z wypustkami masującymi dla lepszych efektów. Po kilku dniach miałam siniaki jakby mnie ktoś pobił. Odstawiłam...i tak leży.
Jest i piłka duża w piwnicy... ale co z nią robić?
Są kije do nordic-walking, ale.... nie znam dobrze techniki chodzenia. A jak trochę pochodzę to zaczynam kuleć.
Jest niedaleko klub finess, ale... ja nigdy jeszcze w takim profesjonalnym nie byłam. Wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie, ale taka prawda. Do tego trzeba kupić odpowiednie buty i strój...no i jeszcze to nadmierne pocenie...
Bieganie - szczerze nienawidzę.
Rower- trochę zimno jeszcze.
Z drugiej strony widzę, że kondycji nie mam żadnej. Głupio mieć zadyszkę wchodząc na 2 piętro.
I co tu wymyśleć by jednak jakiś ruch był? Ze dwa razy odbyłam jakiś spacer 1,5-2 km (aplikacja endomondo), ale po jakimś czasie pojawiały się problemy z nogą. Jest to temat do przemyślenia....
Menu:
6.30 owsianka z jabłkiem i cynamonem (miałam małą wspólniczke).
10.30 chleb owsiany, serek wiejski, papryka, kawa z mlekiem.
14.30 sałatka z kurczakiem jednak sos majonezowy (kupiona na mieście).
17.00 karkówka pieczona, ziemniaki, surówka z kapusty kiszonej.
Kawa z mlekiem.
Mało wody wypiłam i ból głowy gotowy.
6.30 owsianka z jabłkiem i cynamonem (miałam małą wspólniczke).
10.30 chleb owsiany, serek wiejski, papryka, kawa z mlekiem.
14.30 sałatka z kurczakiem jednak sos majonezowy (kupiona na mieście).
17.00 karkówka pieczona, ziemniaki, surówka z kapusty kiszonej.
Kawa z mlekiem.
Mało wody wypiłam i ból głowy gotowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz