Niby sobota, niby wszystko na spokojnie, ale... Dziś mam jakiś gorszy dzień. Brak pomysłów na posiłki, totalnie rozjechane godziny ich spożywania.... Jakoś mało wody....I ciastka jakoś dziś wyjątkowo kuszące... Małe podjadania... I jakaś dziwna senność i niezorganizowanie.
Liczę, że jutro będzie lepiej.
Jadłam tak:
8.30 parówki z szynki (1,5), chleb wieloziarnisty (2) z masłem ( zero warzyw).
10.30 kawa z mlekiem, marchewka ( ale połączenie).
15.00 ziemniaki, duszone serduszka z pieczarkami, surówka z kapusty kiszonej.
18.00 surówka z marchewki i brzoskwini.
21.00 zupa cukiniowa (ziemniak, marchewka, fasolka szparagowa, papryka, cukinia, pomidory), piętka bułki, garść paluszków.
8.30 parówki z szynki (1,5), chleb wieloziarnisty (2) z masłem ( zero warzyw).
10.30 kawa z mlekiem, marchewka ( ale połączenie).
15.00 ziemniaki, duszone serduszka z pieczarkami, surówka z kapusty kiszonej.
18.00 surówka z marchewki i brzoskwini.
21.00 zupa cukiniowa (ziemniak, marchewka, fasolka szparagowa, papryka, cukinia, pomidory), piętka bułki, garść paluszków.
Eeee.... Nawet tak źle to nie wygląda jak mi się wydawało. Tylko ta długa przerwa, w której podjadłam kawałek bułki, 2 plastry wędliny i oblizywanie noża. ;-) jeszcze sok z kapusty kiszonej, który zapewnił mi wzdęcia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz