piątek, 11 marca 2016

Dieta kojarzy mi się...

...z głodowaniem, męką, burczeniem brzucha, monotonią..... Nie brzmi zbyt zachęcająco. Dieta kojarzy mi się też z określonymi produktami,: biały ser, drób, warzywa, warzywa, ryby i jeszcze raz warzywa. Mam wrażenie, że dużo diet nie będących jednoskładnikowymi czy mocno eliminacyjnymi ma jako składniki bazowe wymienione wyżej. I cóż??? Bywa to denerwujące. Ostatnio chyba właśnie dużo tych produktów jem. Uświadomiłam sobie, że z rybami trochę gorzej więc nadrobiłam. Z rybami też muszę się chyba bardziej zaprzyjaźnić ;-) A i jeszcze widzę, że ciężko kupić w sklepie coś co może być drugim śniadaniem i jest w miarę zdrowe. No dobra! Jest serek wiejski...ale codziennie??? W jednym ze sklepów (A&K) blisko mojej pracy są fajne sałatki i surówki (Dolina Smaków). Bez chemii, z krótkim składem, krótkim terminem ważności. Nastawiłam się, że właśnie ich surówka z marchewki i brzoskwini będzie na 2 śniadanie. A tu ZONK ... nie było. Zaczełam rozglądać się po sklepie co by tu można zjeść. I tak drożdzówki, bułki i .... No może jeszcze jogurt albo owoc. W koncu zdecydowałam się na owsiankę taką zalewaną wrzątkiem w saszetce i całkiem, całkiem.
 
Piątkowe jedzenie:
6.30 jajecznica ze szczypiorkiem chleb (2 kromki) pełne ziarno.
11.00 owsianka z malinami i żurawiną ( gotowiec), kawa z mlekiem.
14.45 makaron razowy z sosem warzywnym i cieciorką.
20.00 łosoś smażony ( nie rozmrozilam wcześniej), miks sałat i ziarnami, omlet ( po córce).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz