Jakoś od kilku dni obserwuje u siebie ciągłe zmęczenie, brak energii. Generalnie spadek formy. Usypiając córkę, "odlatuje" pierwsza. Teraz pisząc te słowa, też walczę z opadającymi powiekami. Mam nadzieję, że to jest związane ze zmianą pory roku, a nie zmianą mojego sposobu odżywiania. Wiele osób, z którymi rozmawiam narzeka na jakiś spadek formy. A może po prostu tempo życia jest tak duże, ciągle coś do zrobienia "na wczoraj", ciągle w biegu, szybko, szybko w pogoni za .... no właśnie za czym? W odpowiedzi na taki tryb życia pojawił się ruch SLOW. Wszystko spokojnie, celebrowanie chwili, przeżywanie życia a nie bycie w ciągłym biegu. Jutro weekend może to znak by trochę zwolnić?
A i dziś była aktywność fizyczna. Do pracy zamiast autobusem poszłam spacerkiem. Dziś miałam wyjątkowo później, więc mogłam sobie na taki spacerek pozwolić. Wg aplikacji endomondo przeszłam 2,4 km w czasie 28 minut. Lepsze 28 minut chodzenia niż nic lub prawie nic. Ale spociłam się strasznie :-(
Dzisiejsze menu:
7.00 jajecznica ze szczypiorkiem, chleb pełne ziarno (2) z masłem i kiełkami brokułu.
10.00 kawa z mlekiem, sałatka owocowa (pól banana, mandarynka, pomarańcza, 2 kiwi, otręby, jogurt naturalny).
13.30 i 14.20 marchewka ( przerwa w pracy za krótka, nie sądziłam, że 2 marchewki pokrojona w kawałeczki to aż tyle).
16.00 makaron pełnoziarnisty z sosem serowym i brokułami.
17.30 kawa z mlekiem.
19.30 łosoś w galarecie, chleb pełne ziarno, lampa wina.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz