Dziś od rana nie szło dobrze. Jeszcze leżąc w łóżku miałam jakieś zawroty głowy. Nie wiem, może za szybko idą te kg i to przez to.... Córka wstała wcześniej niż w dzień pracujący bo przecież sobota. A jak ona nie śpi to i ja nie mam prawa. Podsumowując wstałam "lewą nogą". I prawie cały dzień jakaś taka rozlazła, rozmemłana. Liczyłam na to, że jak będę mniej ważyć, to będę mieć więcej energii a tu coś nie działa. Dotatkowo z córką dziś wyjątkowo nie mogłyśmy się zgrać. A i jeszcze jak to w podenerwowaniu organizm szuka starych sposobów, więc dziś odczuwałam duże ciśnienie na słodkie. Ale jakoś dałam radę!
Dzisiejsze menu:
7.00 parówki z szynki(2), chleb z soją z masłem i kiełkami, ketchup, musztarda.
10.00 kawa z mlekiem, placuszki owsiano-bananowe z do.
14.00 kasza gryczana niepalona, klopsiki w sosie pomidorowym, fasolka szparagowa. (Przemyciłam otręby zamiast bułki i len do klopsików).
17.00 kefir, marchewka.
21.30 zupa kalafiorowa z łyżką śmietany, garść paluszków (późno, bo usnełam).
7.00 parówki z szynki(2), chleb z soją z masłem i kiełkami, ketchup, musztarda.
10.00 kawa z mlekiem, placuszki owsiano-bananowe z do.
14.00 kasza gryczana niepalona, klopsiki w sosie pomidorowym, fasolka szparagowa. (Przemyciłam otręby zamiast bułki i len do klopsików).
17.00 kefir, marchewka.
21.30 zupa kalafiorowa z łyżką śmietany, garść paluszków (późno, bo usnełam).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz