Minął tydzień od ostatnich pomiarów. Stanęłam dziś na wadzę i zobaczyłam 93.6 kg. I od razu banan na twarzy! W ciągu tygodnia straciłam 1,2 kg!!!!! Wiem, że to większość pewnie woda, zwłaszcza, że w tamtym tygodniu byłam przed miesiączka i woda lubi się wtedy zatrzymywać. Ale na ten moment cieszę się tym co jest!!!!! :-)))))) BMI jest 32,3 a było 32,5.
Wiem, że to niewiele, ale czas też krótki.
Pozostałe pomiary będę robić raz w miesiącu. Tu trochę się boję, że nie będzie zbyt wielkich efektów bo by je zobaczyć potrzeba dołożyć jeszcze jakąś aktywność fizyczną i tu jest mały problem (ale o tym nie dziś).
Jak się czuję. Mam wrażenie, że o dziwo mam więcej energii. No może wyjątkiem był poniedziałek gdzie padłam jak mucha. Zawsze próbując się odchudzić bałam się, że będę głodna. W ostatnim tygodniu zdarzyło mi się to tylko kilka razy. Zazwyczaj gdy zrobiłam sobie za długa przerwę, czyli na własne życzenie. Udaje mi się więcej zrobić (nie wiem, może to też zasługa planowania), jestem mniej "oklapła". Z pewnością jem zdrowiej, kolorowo, bardziej urozmaicono. Mniej podjadam :-)
Dzisiejszy menu:
7.30 owsianka z chai, jabłkiem i cynamonem.
11.30 kawa z mlekiem, kanapka: kromka chleba ziarnistego z masłem, szynką, jajkiem, rukolą, papryką i szczypiorkiem.
14.30 ziemniaki, gulasz z indyka, surówka: seler, marchewka, jabłko, sos jogurtowo-chrzanowy.
17.30 sok warzywno-owocowy ( marchew, jabłko, pomarańcza, burak, imbir).
20.00 roladki szynkowe z twarożkiem z miksem sałat, 1 styropian.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz