poniedziałek, 29 lutego 2016

3..2..1..start!!!

35 lat stuknie za miesiąc. Mam nadzieję, że 100 wtedy nie zobaczę ...na wadze. A jest już niestety blisko :-( Głupio strasznie nawet to napisać, a co dopiero się do tego przyznać przed samą sobą. No cóż... odkąd pamiętam szczupła nie byłam. A nie raz byłam! W okresie dojrzewania na bardzo głupiej diecie. Oczywiście zaraz nadrobiłam  i to z  nawiązka. Jako dziecko byłam zawsze w górnych centylach siatki ( 95 i więcej). Potem miewałam okresy, że byłam przed dietą, na diecie, po diecie i ....od początku. Czasami udawało się dłużej, czasami krócej "jako tako" wyglądać. W sumie to w dorosłym życiu to przerobiłam rozmiary od 38 do 50. Ale tak źle jak teraz to jeszcze nie było. A z wiekiem kg spadają ciężej więc ...:-(
Ostatnio w dwóch źródłach dotarłam do informacji że walcząc z kg warto pisać dziennik, pamiętnik, blog. Że można nawet 2,5 kg więcej stracić... Ha! Niby jak? Przecież sama czynność pisania to na pewno tyle kalorii nie spala :-p Więc tak dumam jak to możliwe??? Może bardziej mobilizuje? A może łatwiej ograniczyć podjadanie jak zapisujemy co się zjadło? Zobaczymy!
Dziś tyle tytułem wstępu. :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz